Michał Gaweł

 

Bez większych problemów Michał Gaweł, felietonista piłkarskiego portalu www.lechsport.pl, dał się namówić na dość długi, ekskluzywny wywiad. Wygodnie zasiedliśmy na swoich krzesłach przed monitorami komputerów i rozpoczęliśmy interaktywną rozmowę.

Nie marzyłeś kiedyś, by zostać piłkarzem?

Pamiętam jeden trening, miałem wtedy 10 lat czy coś koło tego. W sumie nigdy nie grałem jakoś super, więc występowałem w obronie, a podczas pierwszych zajęć w hali miałem grać w ataku. Szło mi raczej średnio i nie kontyuouwałem swej piłkarskiej przygody. Teraz trochę żałuję, bo początek mógł być trudny, a potem pewnie bym się sporo nauczył. No, ale czasu nie cofnę.

Podobnie zresztą bywa z dziennikarstwem. Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie tą sztuką ? Przez przypadek czy chęć pozostania przy futbolu wybrałeś tę "dyscyplinę" ?

Tak jak mówisz, chciałem pozostać przy futbolu, bo na niczym innym się tak dobrze nie znam. A zawsze nieźle pisałem, więc spróbowałem swoich sił w internecie i z tego okresu jestem zadowolony.

Szczerze powiedziawszy, to podobnie jak ja. Jaki masz stosunek do kontaktów ? Czy moralne wydaje Ci się robienie kariery tylko i wyłącznie w oparciu o znajomych, mimo tego, że jest się w czymś gorszym od kandydata, który jednak odpadł, bo nie znał szefa ?

Oczywiście to zjawisko jest w dziennikarstwie i jest ono przykre. Z drugiej jednak strony ciężko od kogokolwiek wymagać, by nie przyjął propozycji atrakcyjnej pracy. Poza tym przeważnie różnicy między jednym kandydatem a drugim nie widać aż tak bardzo, by powiedzieć, który jest lepszy. Szczególnie w dziedzinach humanistycznych nie da się tego jednoznacznie ocenić. Tak samo o mnie można powiedzieć, że dostałem się do Lecha po znajomości, bo znałem redaktora naczelnego. Tylko, że ktoś tu zapomina o tym, że poznałem go dlatego, że przez dobre parę lat zupełnie za darmo współpracowałem z wieloma stronami.

Nie mam na myśli Twojej osoby, tylko pytam ogólnie. Przecież czytam Twoje felietony i widzę Twe umiejętności.

Wiem, że nie. Natomiast myślę, iż jest to trafny przykład na to, że znajomości rzadko kiedy ma się od urodzenia. To w dużej mierze kwestia szczęścia, któremu trzeba pomóc i to czasem wielkim kosztem.

Co takiego zrobiłeś, że trafiłeś do lechsport.pl, uważanego za najprężniejszy polski portal piłkarski ?

Jak wspominałem. Najpierw współpracowałem z obecnym redaktorem naczelnym "lecha" na kicker.pl, a potem byłem redaktorem hattrick.pl. Także dopomogło mi trochę szczęścia.

Czyli pozostałeś w "rodzinie". A jak oceniłbyś felietony Pawła Zarzecznego, wykreowanego na największą gwiazdę portalu ?

Dla "lecha" są dobre, pisane "luźnym" stylem, choć nadal bardziej go cenię jako publicystę telewizyjnego.

Ogólnie, jakiego dziennikarza najbardziej cenisz?

Stanowskiego ! Przynajmniej, jeśli idzie o styl - jest najlepszy, książka Kowalczyka jest najlepszym tego przykładem. Stanowski dał jej co najmniej połowę sukcesu. Ale nie ma tak, że się na kimś wzoruję. Podpatruję tylko jakieś ciekawe manewry językowe w tekstach.

Nie imponuje Ci swoją fachowością Tomasz Wołek ? Mam na myśli jego wiedzę na temat futbolu południowoamerykańskiego.

Prawda jest taka, że w Polsce jest mało ludzi, znających się na futbolu latino. Ja sam znam go bardzo średnio. Także redaktor Wołek swoją wiedzę ma, ale dokłada do tego ten swój mądry, profesorski styl i dlatego postrzega się go jako wielkiego eksperta.

Tak, jego styl imponuje.

A mnie właściwie to tak średnio przypadł do gustu, wolę zdecydowanie styl Pawła Zarzecznego.

W jaki sposób zabierasz się do procesu kreacji (felietonów)?

Najpierw szukam tematu, a z tym jest różnie. Jak już go znajdę, to wymyślam sobie jakąś myśl do przekazania i wokół tego buduję całą resztę. Czasem tych myśli robi się kilka. To jest felieton - można nieco odbiec od kanonu.

Piszesz stylem trochę agresywnym, co niektórym przeszkadza. "Najwiekszym symulantem jest p. Michal Gawel - symuluje dziennikarstwo, tylko po co? jak nie lubi Legii jego sprawa ale niech nie pisze bajek." - przejmujesz się takimi komentarzami?

To o to właśnie mi chodzi. Tym komentarzem się kompletnie nie przejmuję, bo gość, który to napisał kompletnie nie zrozumiał tekstu...

... albo jest kibicem Legii (felieton dotyczył tego klubu - red.).

On kompletnie nie dostrzegł ironii, jaką tam zawarłem, a owszem, może nim być, ale musi umieć też czytać. Po prostu myśli, że piłkarze Legii symulują, podczas gdy ja tylko w pośredni sposób wytykam błędy Piotrowi Zygo i całej reszcie działaczy. Ten tekst jest typowo przeciwko nim, a nie piłkarzom.

Jak daleko może dziennikarz przekroczyć tzw. granice dobrego smaku ?

Oczywiście zależy od gazety, do której pisze, jej stylu. Ogólnie jednak uważam, że wszystkie chwyty są dozwolone, dopóki autor jest szczerze przekonany o swoim poglądzie i nie robi niczego niezgodnego z jego sumieniem. Ważne jest przy tym, by tekst był pożyteczny, czasem może być przejaskrawiony, ale po to, żeby zmusić czytelnika do myślenia.

Komentarz nt. "brukowców", do których szybko zbliżają się przecież polskie czasopisma sportowe, pisząc o erotycznych upodobaniach Rooney'a czy nowym tatuażu Beckhama. Nie wiem jak Ty uważasz, ale moim zdaniem gazety typu "Piłka Nożna" powinny prezentować coś o wiele wyższego, coś, czego nie znajdzie się w internecie. Mam tu na myśli artykuły historyczne. Zgodziłbyś się ze mną ?

Absolutnie tak. Jak mówię, styl zależy od gazety. Jeśli "Super Express" czy "Fakt" robi za brukowca, to niech to czyni dalej, byle z sercem i jakimś błyskiem, a nie bezmyślnym jeżdżeniem po ludziach. Natomiast co do pism sportowych, to o ile mogę zrozumieć nutkę sensacji w "Przeglądzie Sportowym" (w końcu to dziennik, ciężko zawsze mieć super materiał), o tyle "Piłka Nożna" powinna być synonimem fachowości i dojrzałości. A wcale nim nie jest, mimo pięknej tradycji.

Jako już całkiem obyty dziennikarz mógłbyś dać jakieś rady początkującym pismakom ?

Myślę, że mają oni teraz doskonałą okazję do pokazania się w internecie. Ze swojego doświadczenia dam tu radę - lepiej niech nie zakładają własnych stron, a przyłączają się do już istniejących projektów. Dopiero jak zobaczą mechanizm funkcjonowania portali mogą zostać "rednaczami". A jeśli chodzi o styl, to prócz pisania warto, by ktoś fachowo spojrzał na twoją pracę. Często tym początkującym wydaje się, że mają super styl, są najlepsi w całym internecie, a w rzeczywistości jest odwrotnie. Im szybciej, tym lepiej.

A co z ciężką pracą i mottem: "Pisz, pisz i jeszcze raz pisz, nawet to, co widzisz za oknem" ?

Tak, no oczywiście, nikt nie może się obijać. Po prostu trzeba się do tego przyłożyć. Nie wiem, czy o tym, co się widzi za oknem, ale przede wszystkim pisać o tym, o czym ma się zdanie, najlepiej takie, jakiego nie podzielają inni (uśmiech). Tym niemniej, jeden tekst fachowo sprawdzony, to 15 napisanych, wysłanych i pozostawionych bez odpowiedniego komentarza. Dlatego bardzo mi się podoba inicjatywa forum Slowawsieci, gdzie można zamieszczać swoje teksty. Ocenia je człowiek, który zna się na rzeczy (Pan Bancerz). Nie doświadczyłem tego będąc młodszym.

Prywatne gusta i zdania Michała

Nawiązując do sympatii piłkarskich. Jaka jest Twoja ulubiona liga ?

Polska, a następnie Premiership. W tym sezonie dopiero zacząłem uważniej spoglądać na francuską, bo poprzednio wiało stamtąd nudą. Mecz PSG - OM moim zdaniem był jednym z najlepszych europejskich spotkań ligowych w 2004 roku.

Pochodzisz z Krakowa i jak wiem, jesteś kibicem tamtejszej Wisły. Czy często można Cię spotkać na Reymonta ?

Tak, czasem jestem też na wyjazdach ...

... szalikowiec ?

Coś z pogranicza, mam zadatki na ULTRASA. Ale trochę mało czasu, bym nim został, bo przecież poza stadionem toczy się normalne życie.

No właśnie, jaki z Ciebie uczeń ?

Dobry. W Krakowie chodzę do całkiem dobrego liceum, średnia 4,5. Jak na szkołę średnią i to liceum mam bardzo dobre wyniki. Jednak wcale nie jest tak, że z języka polskiego jestem jakimś wielkim ekspertem. W szkołach robi się z nauki o Naszym ojczystym języku przedmiot na wiedzę. Samym stylem to możesz jedynie dętkę wywalczyć, ale to kompletnie nic nie oznacza. Dziennikarstwo to przecież ani język polski, ani historia, ani sztuka.

A jak z lekturami ?

W III klasie (w tej klasie jest obecnie Michał - red.) niektórych po prostu nie możesz ominąć. Mam na myśli Dostojewskiego, Bulhakowa i Kafki. Są też kompletne "szmiry". Na przykład kwestią czasu jest wyrzucenie ze spisu lektur książek Henryka Sienkiewicza, po prostu ktoś kiedyś powie o jego pisaniu prawdę.

Czy Twoim zdaniem lechsport.pl jest obecnie najlepszym serwisem piłkarskim w Polsce ?

Dla mnie nie ma najlepszych i najgorszych. Do nikogo się nie porównuję, patrzę tylko na własny postęp. Dlatego też powiem jedno - obecny lechsport jest lepszy niż ten sprzed roku. Tego jestem pewien.

A jak na Twoje osiągnięcia reagują najbliżsi (również kobiety) ?

Haha, będąc szczerym, od początku przygody z internetem nie dzieliłem się moimi wrażeniami z rodzicami. No i tak już minęło te 5 lat przygody ze stronami, udało się nawet zarobić jakieś pieniądze, ale generalnie rzadko poruszamy ten temat. Pewnie chcieliby czasem więcej wiedzieć, ale ja żeby skoncentrować się na pracy potrzebuję trochę spokoju, zresztą może któreś z nich nawet przeczyta ten wywiad. A jeśli idzie o kolegów czy wspomniane kobiety, na pewno doceniają akurat to, że znalazłem fajną pracę, ale szybko takie sprawy przechodzą w codzienność.

Czyli jednak imponują im Twoje, momentami bardzo spektakularne, wyczyny ?

One nie są aż tak spektakularne, jak niektórym z boku się może wydawać. De-facto nikt na to nie zwraca uwagi. Po paru tygodniach wszystko staje się normalne, jesteś taki sam jaki byłeś. Ale akurat w liceum znalezienie pracy innej niż roznoszenie ulotek czy zgrzewanie folii jest czymś, co wielu chciałoby mieć.

Dodatkowo robisz to, co lubisz. Czym zasłużył sobie Kamil Kosowski na miano Twojego "Ulubionego Piłkarza" ?

Wszystkim. Tym, że był lewoskrzydłowym, a ja też jestem lewonożny, efektownym stylem gry, poza tym świetnie się "jarał" po bramkach, zawsze na trybunach panowała eurofia. Jak każdy - miał swoje wady, ale przede wszystkim - miał swój styl ... i nadal go ma.

Roman Abramowicz psuje futbol ?

Na pewno nie jest to spec od piłkarstwa, ale futbolu nie psuje, inwestuje weń kupę kasy. Jeśli ktoś tu ma coś psuć, to raczej Jose Mourinho, swoją taktyką. Można osiągać wielkie sukcesy w sposób mały, jak to czyni Portugalczyk. I gwarantuję, że szybko o nich zapomnimy. Nigdy natomiast nie wyleci nam z pamięci gol Trezegueta na 2:1 z Włochami, radość Solskjaera po strzeleniu bramki Bayernowi, czy co druga akcja wykonywana przez londyński Arsenal. To jest naprawdę piękny futbol.

Jaki masz stosunek do Guy Rouxa z AJ Auxerre ?

Neutralny. Ligę francuską oglądam od czasu do czasu, także wydarzenia nad Sekwaną nie wywołują u mnie aż takich emocji. Jedno co jest pewne - Roux to legenda Auxerre, człowiek, który jest z klubem na dobre i na złe. I to mu się chwali.

Czym interesuje się dziennikarz lechsportu poza piłką nożną ?

Lubię przeczytać fajną książkę, najlepiej sensacyjną, kryminał, pograć w tenisa, popić, iść na imprezę z dobrym techno. Tak, techno rządzi.

I "popodrywać" kobiety ... Z którą zamieszkałbyś na bezludnej wyspie?

Powiem szczerze, że jeszcze takiej nie poznałem. Myślę, że musiałaby być fajną "laską", ale też w miarę mądra i niezależna. Nie lubię mieć z drugą osobą zbyt wiele wspólnego.

Bo jak mawiają, przeciwieństwa się przyciągają. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i poświęcenie mi czasu. Życzę dalszego dziennikarskiego rozwoju oraz bardzo pozytywnego zdania matury, co oznaczać ma dostanie się na wymarzone przez Ciebie studia. I ogólnie, wszystkiego najlepszego.

Oczywiście, dziękuję za wywiad, nie dziękuję za życzenia i pozdrawiam wszystkich Czytelników Slowawsieci.

No votes yet

Słownik dziennikarski

Publicysta

dziennikarz zajmujący się twórczością dziennikarską (reportaże, felietony, korespondencje itp.) omawiającą aktualne problemy życia politycznego, społecznego, gospodarczego etc.

Ostatnie zdjęcie

Jacyków

Logowanie

on-line

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 4 gości.


dodajdo.com

RSS-y

Subskrybuj zawartość